10.02.2016

Umberto Eco na pierwszej stronie

Przeczytałem Temat na pierwszą stronę Umberto Eco. Nie wnikając w znaczenie wywodów związanych z Mussolinim mój osąd jest raczej na nie.
A może tak właśnie chciał Eco? Poprowadzić czytelnika, żeby sam dopowiadał sobie scenariusz za scenariuszem a i tak autor zrobi to, co będzie chciał. Jeden z moich wykładowców sugerował, żeby nie unosić się emocjami i próbować znaleźć elementy powieści, które postawią ją w pozytywnym świetle. Więc może mój osąd będzie raczej na tak? Może.

Człowiek z bagażem doświadczeń, człowiek raczej z tych utrzymujących się na powierzchni wody, na plecach, bez wysiłku. Człowiek, mężczyzna plus gazeta, która ma być, ale w czasie przeszłym, dwanaście numerów zerowych, ma być formą zastraszenia lub wzbudzenia respektu wobec przyszłych – przeszłych czytelników. Do tego mężczyzna ma napisać książkę na temat. Jest miłość, jest szpieg, jest mitoman – nie mitoman ze wspomnianym wyżej Mussolinim w tle – nie tle.

Mitoman zostaje zasztyletowany i każda myśl człowieka, mężczyzny zostaje poddana temu wydarzeniu. Po programie telewizyjnym mitoman okazuje się nie mitomanem i główny bohater gubi się w tym gąszczu potwierdzonych – niepotwierdzonych informacji. Psychoza spowodowana wydarzeniami i informacjami staje się nie psychozą, staje się „zagubieniem” w rzeczywistości i równoległym świecie informacji dziennikarskich. I wszystko spięte klamrą jednej czcionki – i w opozycji pojawia się inna czcionka. Więc co w takim razie jest prawdą?

Zbezczeszczone ciała faszystów, powieszone na stacji benzynowej
(drugi od lewej Mussolini, trzecia Clara Petacci), 29 kwietnia 1945

Wiem, Umberto Eco to tzw. „ciężki przypadek”. Znamy Imię różyWahadło Foucaulta. Czasami Temat na pierwszą stronę przypominał mi gmatwanie się w znaczeniach znaku, semiotyczne zabawy, odwołania do, w ciągłej grze z czytelnikiem na podstawowym i wyższym poziomie. Nie odszukiwałem specjalnie głębszego sensu, podczas lektury nie spędzałem czasu na śledzeniu każdego pojawiającego się nazwiska z odległej przeszłości lub początku lat dziewięćdziesiątych. Może to błąd, może ta powieść jest przede wszystkim dla Włochów, nie wiem. Wiem natomiast, że pomimo włoskich epizodów historycznych i współczesnej specyfiki tego kraju są również zagadnienia o wymiarze ogólnym.

Powieść może być chwalona za demaskowanie działań redakcji prasowych i dziennikarzy, za ukazanie ich warsztatu nie zawsze zgodnego z etyką, opartego na manipulacji i indoktrynacji. Mi osobiście podoba się ukazanie w krzywym zwierciadle zaangażowania w treść i komplikacji z tego wynikających. Dodać do tego ciągłą grę opozycji i wychodzi na to, że powieść jest jednak na tak.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Polecany wpis

Tabula rasa, tabula scripta

Na samym początku drogi jesteśmy podobni do każdego bez wyjątku. Zarazem nie jesteśmy podobni do nikogo, bez konkretnych cech rozróżniający...

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *