24.02.2017

Tabula rasa, tabula scripta

Na samym początku drogi jesteśmy podobni do każdego bez wyjątku. Zarazem nie jesteśmy podobni do nikogo, bez konkretnych cech rozróżniających. Tylko na nadgarstkach niebieskie lub różowe opaski z imieniem i nazwiskiem matki, datą urodzin, godziną.
Naoglądaliśmy się, naczytaliśmy się, nasłuchaliśmy w trakcie naszego życia opowieści o tym, że jakieś dziecko w szpitalu zostało podmienione lub pomylone. Jedynie znamię, skaza, charakterystyczna kępka włosów są w stanie je odróżnić. W innych przypadkach istnieją nikłe szanse na rozpoznanie. Wychodzimy z łona matki jako anonimowa istota bez żadnych zapisów, nie wliczając tych chwil, kiedy w pewnej mierze podświadomie słyszeliśmy odgłosy dobywające się z zewnątrz, przekraczające granice skóry i wód płodowych. Poza tymi przypadkami jesteśmy czyści, jesteśmy w jakimś zakresie tabula rasa.

Wydobywamy się na zewnątrz i spotyka nas światło, bolące przez jakiś czas powietrze i miary, wagi, wszelakie urządzenia w rękach tych operujących szkiełkiem i okiem, cyrklem i kielnią. Może taka właśnie jest idea przyjścia na świat – anonim spotyka się ze sterylnymi, anonimowymi sprzętami, z równie anonimowymi dla niego i po części dla rodziców położnymi i lekarzami. Światło, zimno, waga, długość, pierwszy zastrzyk, ktoś dotyka, ktoś ogląda, podnoszą, przenoszą. I gdzieś tam matka na chwilę, gdzieś tam ojciec po części.

Tak bardzo chciałoby się zgłębić tę pierwotność. I najciekawsze jest to, że wszyscy z nas zgłębili ten stan, jednak nie pamiętamy tego. Może inaczej, pamiętamy, ale jest to zakodowane w tak prymarny sposób, że nie sposób dotrzeć do tego momentu w opisywalny sposób. Coś wiemy z drugiej ręki, z ust najbliższych. Jeśli zaś chcemy dotrzeć do czasu, kiedy jeszcze nic nie było nazwane i potencjalnie opisywalne przez nas, to pragniemy znaleźć tego Gralla u psychoterapeuty lub przy pomocy psylocybiny. I cóż z tego, że tablica zaczyna być zapisywana, że pisane już od pierwszej chwili są dzieje każdego z nas? Pierwszych kroków w życiu i tak dokonujemy po omacku, później zaś jesteśmy po części człowiekiem bez przeszłości.

Taki los. Tabula rasa.

Kilkadziesiąt lat to szmat czasu, blisko jednak takiemu maluchowi do starca. Starca, który odegrał już swoją rolę i powoli schodzi ze sceny życia. Już wszystko zostało zapisane, każdy ruch, każda decyzja, każda myśl. Bruzdy i zmarszczki przeważają w wyglądzie twarzy. Krok po kroku, krok za krokiem, szur za szurem stajemy się coraz bardziej anonimowi. Nasze twarze posiadają jeszcze jakieś znaki szczególne i tylko bliscy widzą tamtego Jerzego, Władka, Stasię czy Bronka. Dla obcych stajemy się masą staruszków, bezimiennych, bez żadnych cech indywidualnych, którzy wraz z matkami i dziećmi w wózkach zapełniają autobusy i tramwaje poza godzinami porannego i popołudniowego szczytu. Bo wtedy można usiąść, przycupnąć.

Przycupnięci, z laskami, w balkonikach, na balkonach, na poduchach w otwartych oknach – mają napisaną historię życia, którą noszą w sobie. Niektórzy z tych ponownie anonimowych zdążyli już przekazać swoją księgę, swoją wersję tabula scripta. Przekazali ją córce, wnukowi, znajomej sąsiadce. Ledwie nikły promil przelał życie na papier. Cały zaś legion nie pozostawił nic, wpisując się jedynie w księgi parafialne i urzędowe, leżąc wśród innych imiennych-bezimiennych, przyciśniętych kamieniem, nagrobkiem.

A przecież zapach tak samo nieokreślony jak u niemowlaka, jednak odrobinę nieprzyjemnie słodki, naznaczony czasem i naftaliną z szafy. Szarobure ubrania, z pewnością zadbane, ale mające już w sobie starość, pielęgnowane od kilku, kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu lat. Brak przywiązania do koloru, do kroju. Tak samo jak niemowlaki, tylko u nich jest kolorowo i z kociakami, z małpkami, w zależności od upodobań mamy i taty.

A gdzie nasza mama? Gdzie nasz tata?

Już ich nie ma. Po nas nikt. Może dzieci. Może wnuki.

I to nie mama i tata zmienią pieluchę.

Może dzieci. Może wnuki. Może nikt.

Z dna komody przemieszcza się ku wyjściu czarny żakiet, czarny garnitur.


Taki los. Tabula scripta.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Polecany wpis

Tabula rasa, tabula scripta

Na samym początku drogi jesteśmy podobni do każdego bez wyjątku. Zarazem nie jesteśmy podobni do nikogo, bez konkretnych cech rozróżniający...

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *