12.03.2019

Targowisko...

   
Nie lubię rozprawiać o miałkich i bezsensownych sprawach, nie lubię takich tekstów doraźnych, na daną chwilę. Ale przyziemność czasami dopada i może skutkować poważną zmianą w postrzeganiu rzeczywistości. O co może mi chodzić?

No właśnie! Aż wstyd się przyznać, ale chciałbym wrzucić swój kamyczek w sprawie Blanki Lipińskiej. Wiem, bez sensu, po co? Co ma ta postać wspólnego z moim dobrym samopoczuciem?

Niestety ma.

Kilka dni temu dowiedziałem się, że ta grafomanka, jak sama siebie określa, przechodzi do stajni Agory i będzie jej czarnym koniem. Przechodzi zaś z Edipresse, czyli z wydawnictwa, które w ostatnim czasie poszczyciło się wydaniem Króla melanżu, straszliwego badziewia, które sieci księgarskie wycofały ze sprzedaży ze względu na dobre imię firm. I sobie pomyślałem, że w sumie jeśli Lipińska przechodzi do Agory, to stawia to Agorę w pozycji takiej samej, jak Edipresse, czyli wydawcy wspomnianego badziewia, wydawcy, którego się omija szerokim łukiem, jeśli się nie chce dostać towaru wybrakowanego, wulgarnego, badziewnego jednym słowem. Agora może nie weszła w mezalians, ale powoli czuć, że zły pieniądz wypiera dobry. Tak się zastanawiałem, może Agora ma wielki plan przyciągnięcia klienteli mniej wysublimowanej, żeby rok po roku, tak przez dwadzieścia lat, naprawiać zbłąkane duszyczki, i zaczynając od Lipińskiej skończyć po dwudziestu latach na przetransformowanych czytelnikach czytających np. Huxleya czy Conrada. Ale przecież wiadomo, że to fikcja z wyższej półki.

Drugi potężny powód przywołał blog "Książki na ostro". To ta słynna sprawa lichych książek, których dziesięć pracuje na jedną wartą uwagi pozycję. I wspaniała kontra "Książek na ostro", że już widzimy dzieła Kierkegarda w wydaniu krytycznym w każdej księgarni na stole. Tylko sytuacja Agory jest o tyle skomplikowana, że wcale źle ona nie zarabiała na tylko i tylko lepszych pozycjach. Bo czytelnik wchodził do księgarni i zobaczył logo Agory na książce i miał pewność, że nie zostanie nabity w butelkę. Teraz jednak może być zupełnie inaczej.

Trzeci akt - wszechstronny portfel autorów. Podam przykład. Czarne ma jeszcze w sobie dużo szacunku do swoich czytelników i wydaje dobre kryminały, a sprawę obyczajówek załatwił zmianą logotypu i angielskim odpowiednikiem nazwy - Black. Wszystko po to, żeby nie przyklejono złej etykiety. Podejrzewam, że w przypadku Agory nie będzie subtelnej gry z klientem i pójdzie wielki atak na wielką kasę.

I na koniec taka anegdotyczna wizja. Agora ogłaszająca w reklamie najnowszą książkę Blanki. Reklama umieszczona zostanie w magazynie "Książki", a jako temat dnia w "Książkach" Juliusz Kurkiewicz będzie się rozpływał nad wspaniałym nowym dziełem autorki 365 dni. Później zaś przyjdzie październik i statuetkę Nike zdobędzie Blanka Lipińska. Dla niewtajemniczonych - "Książki" należą do Agory, nagroda Nike również.

I to tyle.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Polecany wpis

Tabula rasa, tabula scripta

Na samym początku drogi jesteśmy podobni do każdego bez wyjątku. Zarazem nie jesteśmy podobni do nikogo, bez konkretnych cech rozróżniający...

Formularz kontaktowy

Nazwa

Adres e-mail *

Wiadomość *